Latający jubileusz

Latający jubileusz

6 października 2009 roku w siedzibie Stowarzyszenia kobiety.lodz.pl odbyło się pierwsze spotkanie nowo powstałej grupy Latające Babcie. Mija właśnie pięć lat od tego momentu. Co słychać u Latających Babć? Teraz są już znane i to nie tylko w Łodzi. Dokształcają się, uczestniczą w warsztatach literackich, teatralnych i psychologicznych. Publikują ciągle nowe książeczki – niebawem ukaże się już szósta książeczka ich autorstwa, czytają swoje bajki w Radiu Łódź, mają własną stronę internetową www.latajacebabcie.pl i latają – ciągle latają do dzieci. Odwiedziły ich już ponad dwa tysiące. W kronice, którą prowadzą, zaczyna brakować miejsca na kolejne dyplomy i podziękowania. Dolatują do szpitali, domów dziecka, przedszkoli i szkół – w tym przedszkoli i szkół specjalnych, a także fundacji i ośrodków opiekuńczych. Są wszędzie tam, gdzie dzieci na nie czekają. A radość i uśmiech najmłodszych daje im ciągłą motywację do działania. Mają wielkie plany i jeszcze nieraz o nich usłyszycie. Aktualnie latają w składzie: Ula Machcińska, Czesia Bednarek, Elżbieta Boryniec, Elżbieta Bukowska, Jadwiga Głażewska, Wanda Grabowicz, Hanna Kajetanowicz, Halina Kwaśna, Basia Maciejewska, Nina Strzemieczna, Anna Ubysz i Eugeniusz Dolat.

                                                                             Urszula Machcińska
                                                                             założycielka Latających Babć

Ewelina Kodzis: Komu „babciują” Latające Babcie?
Urszula Machcińska: Babcie latają do wszystkich dzieci, które tego potrzebują, a takich dzieci nieustannie przybywa.

E.K.: Kiedy zakładała Pani Latające Babcie, to czy zastanawiała się Pani, co będzie z projektem za kilka lat?
U.M.: Ależ skąd! Projekt miał na celu przede wszystkim zorganizowanie warsztatów literackich dla seniorów, rozbudzenie w nich pasji pisania. Wcześniej zawsze było coś innego do zrobienia – praca, dom, dzieci, wnuki… Były chęci, nie było czasu. Na emeryturze w końcu trzeba było coś z tym zrobić, wreszcie pomyśleć o sobie. I tak się zaczęło. Projekt zakładał warsztaty literackie, ale także teatralne i psychologiczne. Później, kiedy zaczęłyśmy współpracę z niepublicznym Domem Dziecka przy ul. Wierzbowej (to wyjątkowy dom, miejsce dla ciężko chorych dzieci), wszystko zaczęło nabierać tempa. Pierwszy występ w tym Domu był dla nas ogromnym przeżyciem. Czułyśmy, że to, co robimy, jest potrzebne. Powolutku z pisania nacisk został przesunięty na „latanie”. I tak oto latamy w przeróżne miejsca. Zwykle zżywamy się z naszą publicznością. Nadal utrzymujemy kontakt z dziećmi z Wierzbowej. Na Dzień Babci nasi mali przyjaciele urządzili nam uroczyste pasowanie na babcie. Byłyśmy pasowane mieczem, dostałyśmy złote korony, medale z literką „B” jak babcia, a oprócz tego dyplomy z naszymi nowymi imionami. Ja zostałam Babcią Serduszkową, była też Babcia Uśmieszkowa, Aniołkowa, Całuskowa, Przytulanka i inne. Do tej pory wystąpiłyśmy w sumie przed dwoma tysiącami dzieci.

E.K.: Trzeba mieć wielkie serce, by obdzielić nim tyle wnucząt…
U.M.: Nigdy nie podejrzewałyśmy, że w zamian za naszą pracę dostaniemy aż tyle dobrej energii. To prawda, że mamy swoje wnuki, że one nas kochają, wręczają nam laurki. Ale to, co działo się przy Wierzbowej, było po prostu nieoczekiwane i magiczne. To wszystko daje siłę, by latać coraz dalej.

E.K.: Jakie wartości przekazują Babcie w swoich bajkach?
U.M.: Wszystkie te wartości, na których same byłyśmy wychowane. Mówimy o tym, że jest dobroć, jest miłość i jest prawda, ale zdarzają się też w życiu różne trudne sytuacje, z którymi należy sobie radzić. Latające Babcie wydały już pięć książeczek, w opracowaniu jest szósta. Dwie z tych książeczek to książeczki empatyczne, czyli napisane w oparciu o zasady Porozumienia Bez Przemocy (NonViolent Communication www.cnvc.org). Latające Babcie współpracują z psycholożką, która jest trenerką komunikacji empatycznej. Po pierwszych ośmiu miesiącach zajęć z komunikacji empatycznej napisałyśmy cykl bajek, które były oceniane nie tylko przez konsultantkę literacką, ale też przez psycholożkę – w aspekcie ich języka, który powinien być nie tylko poprawny i piękny, ale też uwzględniać empatię, szacunek i zrozumienie dla wszystkich, przyjaźń, współdziałanie oraz umiejętność opisywania swoich uczuć. Jednocześnie narodził się pomysł, by przekazywać dzieciom, jak powinny radzić sobie z trudnymi emocjami, ze złością, z odrzuceniem, ze smutkiem, z lękiem. Tak powstały warsztaty empatyczne. Jest to cykl sześciu godzinnych spotkań z wybrana grupą dzieci. Zajęcia rozpoczynają się od bajki w wykonaniu Babć, a następnie psycholożka rozmawia z każdym z małych słuchaczy. Dzieci wykonują zadania, ćwiczenia, słuchają podpowiedzi, w jaki sposób rozładować negatywne emocje i nie szkodzić innym. Obserwujemy jak dzieci z zajęć na zajęcia zaczynają się otwierać i mówić – dlaczego są smutne, dlaczego się boją. Uczą się o tym opowiadać i uczą się jak można sobie z takimi stanami radzić. Z tego projektu jesteśmy bardzo dumne. Nie sądzę, by gdziekolwiek na świecie działała podobna inicjatywa.

E.K.: Czy przeczuwała Pani, że projekt tak ewoluuje?
U.M.: Nie, nie spodziewałam się tego. Działalność Latających Babć to pasmo szczęśliwych zbiegów okoliczności i dowód na to, że marzenia się spełniają. Trzeba tylko tego bardzo chcieć, mieć pomysły i je realizować. Sama przypadkowo trafiłam na warsztaty dla seniorów, a gdy te warsztaty się kończyły – wymyśliłam nowy projekt. Pierwszy raz w życiu napisałam wniosek o dofinansowanie do Towarzystwa Inicjatyw Twórczych „ę”. Udało mi się je zdobyć! Zebrałam nowy zespół. Przypadkowo poznałam psycholożkę, którą również zaprosiłam do współpracy. Kolejne pomysły zaczęły rodzić się same. Babcie są otwarte na wyzwania i same chcą się uczyć, chcą nieustannie doświadczać czegoś nowego. Nasza grupa jest zgrana, zaangażowana, pełna zapału i energii. Stąd te zmiany i postęp.

E.K.: Babcie są otwarte, ale też najwyraźniej bardzo odważne. Przez bajki, zabawę, wizerunek ciepłej, rodzinnej osoby – do pogadanek o strachu, złości, negatywnych emocjach… To trudne tematy do rozmowy z dziećmi.
U.M.: Ktoś musi się tym zajmować. Dlaczego nie Latające Babcie? Mamy czas i odpowiednią wiedzę. Poza tym, obserwujemy, że dorośli poświęcają swoim pociechom coraz mniej uwagi. Brakuje chwil na rozmowy, przekazywanie doświadczeń.

E.K.: Jakie nowości szykuje zespół w najbliższym czasie?
U.M.: Dobranocki w Radiu Łódź. Jesteśmy już wpisane w jesienną ramówkę. Będzie można posłuchać naszych bajek w naszym wykonaniu. Tak nam się rodzą kolejne pomysły…

E.K.: Zatem trzeba przyznać, że Latające Babcie są otwarte, odważne i na dodatek niesamowicie kreatywne.
U.M.: Tak, tego nam nigdy nie brak.

E.K.: A czego można życzyć zespołowi na kolejne lata działalności?
U.M.: Sił i zdrowia. Pomysły i zapał już mamy. Przydałby się też stały sponsor i jakiś magiczny wehikuł – np. bajkolot, bo my „latamy” głównie tramwajami i autobusami, a nasze efektowne stroje i rekwizyty jakoś na występy dostarczyć trzeba…

Źródło: Czerwony Portfelik Senior, wydanie: Łódź październik-listopad 2014

Nowszy artykuł

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany