Czy mężczyźni są dyskryminowani? [Felieton]

Czy mężczyźni są dyskryminowani? [Felieton]

Sama zadaję sobie pytanie: Dlaczego piszę felietony wyłącznie z myślą o kobietach? Czy usunięcie mężczyzn z pola widzenia może być objawem ich dyskryminacji?

Więcej aktualnych informacji znajdziesz na stronie głównej GazetaSenior.pl

Dyskryminacja mężczyzn

W felietonie „Babskie granie” wyrażałam podziw dla działalności organizacji kobiecych. Nie zastanawiałam się, czy istnieją podobne męskie stowarzyszenia. W „Dlaczego kobiety nie wymyśliły żarówki?” stwierdziłam: „Dobrze, że kobiety i mężczyźni nie są jednakowi. Rzecz w tym, żeby dać kobietom takie same prawa i szanse jak mężczyznom”. Czy rzeczywiście szanse kobiet są mniejsze? Może chodzi tylko o umiejętność ich wykorzystania?

Czy są jakieś obszary życia, w których sytuacja polskich mężczyzn jest gorsza niż kobiet? Tak – zdrowie i wykształcenie. Mężczyźni żyją średnio osiem lat krócej niż kobiety i są gorzej wykształceni. Michał Gulczyński w jednym z wywiadów powiedział, że wśród absolwentów uczelni wyższych w grupie wiekowej 25-34 lata na 100 mężczyzn przypada 156 kobiet. A czy kobiety są pokrzywdzone? Tak – mniej zarabiają.

Co doskwiera mężczyznom?

Jeden z wpisów na blogu „60+ Wirtualna Kultura” zatytułowałam: „Dyskryminacja mężczyzn”. To nie był żart, bo naprawdę się nad tym zastanawiałam. We wpisie podałam pięć znalezionych w internecie przykładów dyskryminacji mężczyzn: wiek emerytalny – mężczyźni muszą pracować pięć lat dłużej niż kobiety, przy rozwodach sądy rzadko przyznają dziecko ojcu, męskie ofiary przemocy domowej bywają niezauważane, więcej oczekuje się od mężczyzn niż od kobiet (to wyraz kultury patriarchalnej), w niektórych kinach są dni z tańszymi biletami dla kobiet.

W komentarzu pod wpisem jedna z czytelniczek napisała: „Przeczytałam gdzieś, że matriarchat może w przyszłości polegać na wychowywaniu mężczyzn do współpracy i dzięki temu oni również poczują się lepiej”. Czytelnik opisał zabawną sytuację: „Wczoraj użyłem określenia »dyskryminacja mężczyzn«, uczestnicząc w rozmowie dwóch pań narzekających, że ich mężom nie chce się gotować. Jak już pogadały, pokazałem im moją szafkę z przyprawami. Gdy wymieniłem kilka potraw, które robię, nazwały mnie zboczeńcem”.

W komentarzach pojawiła się też ostrzejsza opinia kobiety: „Jeśli bidulki czują się dyskryminowani, to niech się chociaż na miesiąc z nami zamienią, a będą mieć robotę od rana do nocy w pracy i w domu, niższe płace i trudniejszy awans. W genach mają styl afrykański – żona pracuje, a on pozwala się obsługiwać” oraz stonowana mężczyzny: „W przyrodzie musi być równowaga. Pokazaliśmy, jak się to kończy, kiedy wmieszamy się w nią z genialnymi pomysłami. Tak samo będzie w tym wypadku. Taka dominacja do niczego dobrego nie prowadzi”. Ostatni komentarz dotyczył tacierzyństwa: „Są cechy przypisane każdej z płci i wymyślone, czy wręcz wydumane, np. tacierzyństwo, które nigdy (!) nie zastąpi macierzyństwa”.

Te opinie skłoniły mnie do dalszych poszukiwań odpowiedzi w kwestii, czy któraś z płci jest bardziej pokrzywdzona lub uprzywilejowana i z jakich powodów.

Reklama Głosowanie na seniora/kę roku 2023

Przemilczane nierówności                                                                                 

W styczniu natrafiłam na informację o raporcie Michała Gulczyńskiego: „Przemilczanie nierówności. O problemach mężczyzn w Polsce”. Autor jest doktorantem na Uniwersytecie Bocconiego w Mediolanie. Na internetowej platformie Gazety Wyborczej opublikowano przeprowadzoną przez Grzegorza Szymanika rozmowę, w której M. Gulczyński stwierdził: „Irytuje mnie wszechobecna narracja, że to mężczyźni są wszystkiemu winni. I muszą robić miejsce kobietom”. Mniej kobiet niż mężczyzn zajmuje wysokie stanowiska, ale to wśród mężczyzn jest więcej bezdomnych i samobójców. Przyczyn gorszej sytuacji mężczyzn doszukiwał się on m.in. w sfeminizowaniu zawodu nauczyciela.

Te opinie zbulwersowały niektóre badaczki – socjolożki. Zasadniczo zgadzały się z opisanymi zjawiskami socjologicznymi, ale kwestionowały nowość niektórych i argumentację. Na internetowej platformie Gazety Wyborczej ukazała się rozmowa Grzegorza Szymanika z dr. hab. Katarzyną Wojnicką, socjolożką męskości z Uniwersytetu w Goteborgu oraz list otwarty Marty Gospodarczyk, doktorantki z Uniwersytetu Warszawskiego. Obie panie polemizowały z Gulczyńskim. Otworzyły mi oczy na wiele problemów mężczyzn. Pierwsza omówiła m.in. przemoc wśród mężczyzn oraz przyczyny ich ryzykownych zachowań – jednym z powodów picia alkoholu może być chęć przytulania i płakania, wyjście poza sztywne ramy. Druga opisała ich sytuację na wsi.

Dopiero przeczytanie opinii wyrażanych przez obydwie płcie daje pełny obraz sytuacji polskich mężczyzn, bo to samo zjawisko można interpretować na różne sposoby. Czasami mężczyznom wydaje się, że zabierane są jakieś ich prawa, gdy tymczasem powinni się zastanowić, dlaczego dotąd mieli je na wyłączność. Narzekają, że muszą pracować do 65 lat, a jest tak, że pracodawcy nie chcą zatrudniać kobiet 50+, gdyż z powodu ich wcześniejszego przejścia na emeryturę krócej będą mieć z nich pożytek. Moim zdaniem, przywilejem jest możliwość pracy, a nie przejścia na emeryturę. Mężczyźni narzekają, że przy rozwodach sądy ograniczają im prawo do opieki nad dziećmi. Ale czy są oni do tej opieki przygotowani, skoro dotąd wyłącznie ich żony zajmowały się domem? Czy to oznacza, że mężczyźni nie są dyskryminowani? Nie. Czasami bywają, lecz niekoniecznie wtedy, gdy im się wydaje, że tak jest.

Szczególnie ciekawe dla mnie fragmenty cytowanych materiałów wiążą się z gorszym wykształceniem mężczyzn. M. Gospodarczyk napisała: „Tradycyjny model męskości ceni siłę fizyczną i pracę fizyczną, jednocześnie dewaluując pracę umysłową”, a M. Gulczyński: „W szkołach podstawowych chłopcy o wiele gorzej radzą sobie z językiem polskim i czytaniem […]. Wykorzystałbym trenerów i wuefistów do promocji czytania, czyli męski autorytet”.

Podwójne standardy

Fakt, że mężczyzn 60+ uważa się za bardziej atrakcyjnych niż kobiety 60+, jest dla mnie przykładem niesprawiedliwości. Alkoholik i alkoholiczka, zdradzający i zdradzająca też są różnie oceniani. Mężczyznom więcej się wybacza w tym względzie.

Od najmłodszych lat chłopcom przypisuje się inne role niż dziewczynkom – chłopcy nie płaczą, dziewczynki nie biją. Stare wzorce wymagają, by mężczyźni opierali się słabościom. To podobno jest powodem, że nie chodzą oni do lekarzy i wcześniej umierają. Do tego rywalizują między sobą (o władzę?), żyją pod większą presją i mają problem ze sprostaniem oczekiwaniom kobiet. To chyba są objawy przemocy psychicznej, zapewne trudniejszej do zniesienia niż fizyczna.

Te wszystkie przykłady pokazują, że i kobiety, i mężczyźni mogą się czuć dyskryminowani, ale nie ma sensu dociekać, kto bardziej. Lepiej wspólnie dbać o pokojowe współistnienie.


Jeżeli interesują Cię te i podobne informacje, zapisz się do Newslettera Gazety Senior i bądź na bieżąco! Zapisz się do Newslettera


Zobacz również:

Dlaczego kobiety nie wymyśliły żarówki? Felieton Krystyny Ziętak

Olga Tokarczuk w oczach seniorki [felieton]

„Krysia mącicielka”, czyli Wirtualna Kultura 60+. Jak zostałam blogerką na emeryturze.

CATEGORIES
Share This

Zapisz się do newslettera Gazety Senior!

To proste, aby otrzymywać nasz Newsletter, wypełnij trzy pola poniżej i kliknij „Zapisz mnie do Newslettera”. Usługa jest bezpłatna.


This will close in 0 seconds

Zamów prenumeratę!


This will close in 0 seconds