„Krysia mącicielka”, czyli Wirtualna Kultura 60+. Jak zostałam blogerką na emeryturze.

„Krysia mącicielka”, czyli Wirtualna Kultura 60+. Jak zostałam blogerką na emeryturze.

Krystyna Ziętak, seniorka blogerka znana jako Wirtualna Kultura 60+, otrzymała nagrodę „Przyjaciel Seniorów”. Cieszyłam się, bo zasłużyła sobie jak mało kto. Znamy się już dobrze, Krystyna Ziętak regularnie pisze także felietony do „Gazety Senior”.

Obudzona o 3.32 przez moje 15-miesięczne dziecko jadę na rozmowę z blogerką, ale i emerytowanym profesorem matematyki… Coś mi mówi, że sparing intelektualny może skończyć się nokautem. Na szczęście obawy się nie potwierdzają. Pijemy kawę, plotkujemy o panach z Ciechocinka, trójce z wf-u i wielu rzeczach, które nie nadają się do publikacji. Trudno uwierzyć, że dzieli nas ponad 30 lat.
Dziś chciałabym odkryć przed Wami ciepłą, poszukującą stronę Krystyny Ziętak i zaprosić Was do śledzenia jej bloga, któremu poświęca każdą wolną chwilę. Naprawdę warto!

Linda Matus: Proszę przypomnieć, jak zaczęła się Pani przygoda z blogowaniem?
Krystyna Ziętak: Gdy przeszłam na prawdziwą emeryturę, chciałam zostać wolontariuszką. Szukałam miejsca dla siebie i tak trafiłam do stowarzyszenia Popowiczanie, gdzie zaczęłam „mącić”. Na spotkaniach rozmawialiśmy o tym, co ciekawego dzieje się we Wrocławiu. Narzekałam, że nikt o Popowiczanach się nie dowie, ponieważ stowarzyszenie nie ma strony internetowej. W odpowiedzi usłyszałam, że jak mam pomysł, to powinnam go zrealizować. No i się wpakowałam. Zostałam blogerką.

Po pierwszym blogu przyszedł czas na kolejny.
Ten wcześniejszy: www.popowiczanie.blogspot.com był dla mnie szkołą uczenia się Wrocławia, ale już go nie prowadzę, bo stowarzyszenie Popowiczanie zawiesiło swoją działalność.
Drugi blog dostałam „w spadku” po międzynarodowym projekcie Virtual Culture 60+, w którym brałam udział w Żółtym Parasolu (stowarzyszenie z Wrocławia – przyp. red.). Joanna Warecka, prezes stowarzyszenia, kiedy dowiedziała się, że prowadzę blog, już nie chciała mnie wypuścić. Tak zostałam Krystyną – Wirtualną Kulturą. Blog był obowiązkowy (śmiech) w ramach projektu. Projekt się skończył, a blog prowadzę dalej.

Co wolno blogerowi?
Pisanie bloga zaczęłam od konsultacji m.in. w Instytucie Dziennikarstwa. Profesor, z którym tam rozmawiałam, nie chciał mi wierzyć, że istnieją wyroki sądowe przeciwko blogerom. Konsultował to ze swoim prawnikiem. Na warsztatach prowadzonych przez dziennikarza z „Gazety Wyborczej” dowiedziałam się, że blog nie może mieć charakteru tylko informacyjnego.
To nie może być prasa, co mocno podkreślam. Dlatego na blogu często piszę coś pół żartem pół serio – coś bardziej osobistego. Największym komplementem, jaki mnie spotkał, była opinia, którą wyraziły osoby z Domu Europy we Wrocławiu. Gdy zobaczyły, co piszę o spotkaniach, na których u nich bywałam, to stwierdziły, że uprawiam dziennikarstwo obywatelskie. Trochę się tego boję, bo blog nie powinien mieć charakteru dziennikarskiego.

Pani odkrycia na emeryturze?
Muzea były dla mnie odkryciem, ponieważ wcześniej nie lubiłam do nich chodzić. Te instytucje prowadzą dodatkową działalność edukacyjną, co jest być może nawet ważniejsze niż ich zbiory. Śledziłam i opisywałam na blogu powstanie muzeum w Pawilonie Czterech Kopuł we Wrocławiu. W czasie pandemii brałam udział w ciekawym projekcie w Muzeum Współczesnym Wrocław. Dzięki temu inaczej patrzę teraz na malarstwo, ale sama nie maluję.

Dla kogo Pani pisze?
Niektórzy seniorzy, którzy kiedyś byli aktywni, zestarzeli się, większą część czasu spędzają w domu. Myślałyśmy z Asią Warecką, żeby m.in. dla tych osób pisać o ciekawych wydarzeniach w naszym mieście. Jedna z takich osób pisze do mnie od czasu do czasu, że chętnie o tym czyta. Inna pani, która przeżywała trudne chwile, czekała na moje wpisy, aby trochę oderwać się od swoich trosk. Z jednej strony chcę, aby było jak najwięcej wejść na blog, ale z drugiej strony mam na uwadze pojedyncze osoby.
To jest wiele godzin pracy, może gdyby nie blog częściej chodziłabym na spacery i miała lepszą kondycję. Kiedy zainteresowanie moim blogiem nie jest na miarę moich oczekiwań, to zawsze myślę o tym, co powiedział mi Dominik Golema pomysłodawca Grup Dialogu Społecznego, że czasem warto i dla jednej osoby coś zrobić.

W liceum wybrałam klasę matematyczno-fizyczną. Stwierdzam, że to pomyłka. A Pani mówi: Na pewno nie. „Dlaczego kobiety nie wymyśliły żarówki?” – pyta Pani z kolei w jednym z felietonów do „Gazety Senior”. Co Pani sądzi o krzywdzących dziewczynki, a później kobiety, stereotypach?
Jeżeli w pierwszych klasach szkoły podstawowej trafi się na dobrego nauczyciela, to nikt nie będzie się bał matematyki. Najważniejszy jest początek.
W tym roku przygotowywałam do matury z matematyki młodego człowieka. Cieszę się, że „zdałam” maturę, co było dla mnie podwójnie pożyteczne, bo wiem, jak wygląda nauczanie matematyki dziś i z jakimi problemami mierzy się młodzież. Szkoda, że mało uczy się myślenia.
Nie wiem, kiedy się spotkałam ze stereotypem, że uzdolnienia matematyczne nie są charakterystyczne dla mózgu kobiet i nabawiłam się pewnego kompleksu. Uzdolnienia matematyczne utrudniały mi życie prywatne – może zbyt logicznie myślałam, byłam oschła.

Gdy została Pani humanistką, czy czuje się Pani bardziej kobieca?
Śmiech. Jestem coraz młodszą matematyczką. Moje nowe zainteresowania odmłodziły mnie. Nie wiem, dlaczego niektórzy mówią o mnie teraz, że jestem humanistką. Może byłam nią zawsze i jedynie czekałam na właściwy moment, żeby oderwać się od matematyki i informatyki – komputery to też mój świat.
Zawsze marzyłam, aby pójść na kurs tańca. Już na studiach, pamiętam, myślałam o tym. Żałuję, że nie zrobiłam tego. Taniec to mój żywioł. Lubiłam też śpiewać, ale struny głosowe już nie te.

„To fantastyczne, że granica starości przesuwa się wraz z przybywaniem lat. (..) Co więcej, okazało się, że granice między młodymi i starymi zacierają się” – napisała Pani we wstępie do relacji z festiwalu reportażu MiedziankaFest, opublikowanej w „Gazecie Senior”.
Gdy poszłam do 8 klasy, to się zrobiłam strasznie poważna. Chyba uważałam, że jestem już dorosła. Kiedy miałam 27 lat, pani, u której wynajmowałam pokój, miała wówczas 42 lata. Zastanawiałam się, czego ta kobieta jeszcze chce od życia. Bardzo dobrze to pamiętam. Ja poczułam się stara w wieku 65 lat. To był dla mnie szok i do dziś tego nie rozumiem. Młodość odzyskałam po skończeniu pracy na uczelniach państwowych, czyli po 70-tce. Dlatego, że z racji zawodu wydawało mi się, że nie wszystko wypada mi robić.

W artykule z okazji 1 września w „Gazecie Senior” napisała Pani: „Początek nowego roku szkolnego to okazja, by powspominać nauczycieli. Dom i szkoła decydują o tym, jacy jesteśmy i kim zostajemy. Pod wpływem jednego z moich nauczycieli wybrałam kierunek studiów, który przesądził o moim życiu”.
Zmieniałam szkoły, musiałam walczyć o swoją pozycję od nowa. Moja mama zapowiadała, że jestem dobrą uczennicą, a nauczycielka mówiła „no to zobaczymy”. Nie pozostawiały mi wyboru…
Miałam kłopot z wf-em. Miałam same piątki i jedną tróję z wf-u na pierwsze półrocze w klasie ósmej, bo nie chciałam przeskoczyć przez kozła. Nauczycielka twierdziła, że coś demonstruję. Dyskutowano, czemu nie chcę przeskoczyć przez tego kozła. A ja autentycznie bałam się przez niego przeskoczyć. Potem z nauczycielką od wf-u zaprzyjaźniłyśmy się.
Byłam solidna, nie chciałam uciekać z wykładów. Dopiero później dowiedziałam się, jak z tego powodu byłam postrzegana przez jedną z koleżanek.

Co Pani dziś myśli o potrzebach seniorów?
Jestem entuzjastką klubów seniora, które aktywnie działają, nie czekając na gotowe.
W takim dużym mieście jak Wrocław realizowanych jest mnóstwo projektów dla seniorów, ale czy wszystkie są trafne? Czy oczekiwania seniorów w tym zakresie są dobrze zdiagnozowane? Mam wątpliwości. Umieram z ciekawości, jakie pytania są w ankiecie dla seniorów w związku z diagnozą społeczną przygotowywaną przez Wrocławskie Centrum Seniora.
Czasami jestem zapraszana na projekty, na które brakuje chętnych, a na to wydaje się pieniądze. Zastanawiam się, dlaczego brakuje, skoro seniorów jest bardzo dużo. Lubię „zwariowane” warsztaty jak garderoba wspomnień. Ciekawym doświadczeniem była rola w słuchowisku Bohaterowie Ołbina w akcji. Brałam też udział w warsztatach WenDo. Najdziwniejszą rzeczą, w jakiej wzięłam udział, to konferencja geriatryczna dla lekarzy. Rewelacyjna sprawa. Tam się dowiedziałam, że są 4-walentne szczepionki na grypę. Potem byłam zła na moją lekarkę, jak się okazało, że zaszczepiła mnie 3-walentną!
Seniorkom są potrzebne grupy, gdzie mogą się wygadać, wyrzucić z siebie co je dręczy. To pierwszy raz zauważyłam kilka lat temu w Sektorze 3, gdzie spotkania prowadziła Jessica Robbins. I to nie dotyczy tylko osób samotnych, ponieważ kobiety często są samotne w rodzinie. Jest duże zapotrzebowanie na warsztaty, które np. prowadziła Ewelina Seklecka z asertywności, psychologii. Trening pamięci też cieszy się dużym zainteresowaniem. Brałam udział w nim w Żółtym Parasolu.
Niektóre seniorki żyją wycieczkami i nawet pandemia ich nie zatrzymała. Ja na to nie mam na razie odwagi. Właśnie spacerów sąsiedzkich po Wrocławiu i wycieczek brakuje mi teraz najbardziej. Z rozrzewnieniem czytam o nich stare wpisy na blogu.

7 września Prezydent Wrocławia wręczył statuetki „Przyjaciele Seniorów”: Marii Zawartko, ks. Tomaszowi Filinowiczowi, Grzegorzowi Tymoszykowi, Jerzemu Skoczylasowi i Pani. To nagroda przyznawana przez Wrocławską Radę Seniorów osobom, które wyróżniają się swoją działalnością na rzecz wrocławskich seniorów. Jak się Pani z tą nagrodą poczuła?
Cieszyłam się. Dla mnie ważne było, kto jeszcze został wyróżniony. Podskakiwałam z radości, w jakim gronie zostałam nagrodzona. Jedyną osobą, której nie znałam, był ks. Tomasz Filinowicz, ale od razu sprawdziłam, co piszą o nim w Internecie – jest założycielem Fundacji FONIS i duszpasterzem osób głuchoniemych i niewidomych. Na blogu zrobiłam wpis o wszystkich laureatach. Drugim, może i ważniejszym powodem, była reakcja moich czytelników. Dostałam maile nie tyle z gratulacjami, co z wyrazami radości, autentycznie cieszyli się, że dostałam tę nagrodę.

BLOG Krystyny Ziętak znajdziesz pod adresem: https://60virtualculturepl.blogspot.com

Felietony Krystyny Ziętak publikowane w Gazecie Senior

WITAJ SZKOŁO! Ołówek i kartka papieru. Matematyk prof. Witold Roter we wspomnieniach Krystyny Ziętak

Dlaczego kobiety nie wymyśliły żarówki? Felieton Krystyny Ziętak

Trening pamięci i kreatywnego myślenia_Z czym to się je? Wyjaśnia blogerka Krystyna Ziętak

BABSKIE GRANIE. Felieton Krystyny Ziętak 

Kategorie
Udostępnij