Jesień – czyli na pisanie nigdy nie jest za późno. Kurs pisania z Kasią Bulicz-Kasprzak (Odcinek 1)

Jesień – czyli na pisanie nigdy nie jest za późno. Kurs pisania z Kasią Bulicz-Kasprzak (Odcinek 1)

Zapraszamy na najnowszy cykl pisarski Kasi Bulicz-Kasprzak, która specjalnie dla Czytelników “Gazety Senior” na łamach drukowanego wydania oraz na stronie GazetaSenior.pl zdradzać będzie tajniki tej zapomnianej sztuki. Już w pierwszym odcinku zapewnia, że nie jest to takie trudne, jak się wydaje. Gorąco polecamy!

Więcej aktualnych informacji znajdziesz na stronie głównej GazetaSenior.pl

Lubię nasz klimat, jest taki zróżnicowany. Mamy gorące lato, mroźną zimę i złotą polską jesień. Anglicy są uważani za ludzi, którzy najwięcej mówią o pogodzie, ale cóż tam oni mogą powiedzieć? „W zeszłym roku o tej porze padało” albo ”Wrzesień, jak zwykle, deszczowy”. I to chyba tyle. Za to my! Choćby śnieg, który spadł, nie spadł, będzie na święta, albo i nie będzie, raz spadł w kwietniu, a gdy byłam dzieckiem to nawet w maju, kiedyś w październiku tak napadało, że pozrywało kable i ludzie przez tydzień nie mieli prądu. Tyle o samym śniegu, a do tego dochodzą deszcz, wiatr, mgła, skwar. Przeglądałam kiedyś księgę przysłów polskich – więcej niż połowa z nich poświęconych było właśnie pogodzie. Tak, o pogodzie potrafimy rozmawiać jak nikt. Jednak czy jest to powód, by od zaczynać od tego artykuł, który ma być o pisaniu? W pewien sposób tak, zaraz się ze wszystkiego wytłumaczę.

Okno pokoju w którym piszę wychodzi na ulicę, rosną przy niej stare dęby. Ilekroć spojrzę w okno widzę gałęzie. W chwili, gdy piszę te słowa, na drzewach jest jeszcze sporo zielonych liści, myślę jednak, że gdy artykuł trafi do druku, będą już same żółte i brązowe. A jednak, nawet za rok, będę pamiętała ten moment – niebieskie bezchmurne niebo, zielonożółta pstrokacizna liści, brązowe konary. Będę pamiętała również to, że zanim zabrałam się do pisania, wymieniłam kwiaty w donicach, bo udało mi się kupić śliczne wrzosy i kilka żółtych chryzantem, które bardzo lubię. Może uda mi się zapamiętać więcej czynności, które wykonałam; sytuacji, które się zdarzyły. Bo, choć w tekście o nich nie wspominam, moja podświadomość wpisuje je między wiersze i kiedy za rok wrócę do tego artykułu, cały ten dzień stanie mi przed oczyma. Nie ma w tym nic dziwnego, tak właśnie działa nasza pamięć – zahacza jedne wspomnienia w innych. Dlatego też, gdy cofamy się myślami w przeszłość, potrafimy przypomnieć sobie tylko te dni, w których wydarzyło się coś znaczącego. Pozwolę sobie użyć pewnej metafory – otóż my zapisujemy nasze życie ołówkiem, a pamięć to gumka, która wyciera wszystko, co jej zdaniem jest bez znaczenia.

Zaraz, zaraz! – ktoś się obruszy – Przecież pamięć służy do zapamiętywania, a nie do zapominania. Racja. Po ołówku zostaje ślad. Niestety, jest to ślad bardzo mało czytelny. Na szczęście istnieją sposoby, by do niego dotrzeć. Istnieją też sposoby, by utrwalać wspomnienia. Dziś najpopularniejszym jest robienie zdjęć. Wolałabym jednak skupić się na starszym i, moim zdaniem najlepszym, sposobie zachowywania i utrwalania przeszłości i teraźniejszości, jakim jest pisanie.

Pisanie i czytanie to niewątpliwie czynności, mające w sobie coś magicznego. Pamiętam czasy, gdy byłam dzieckiem, brałam gazetę i z zachwytem przyglądałam się zadrukowanym stronom. Niecierpliwie czekałam na chwilę, gdy będę mogła je przeczytać. Dziś wiem, że nie tylko ja tak miałam, że to pragnienie poznania liter jest wspólnym doświadczeniem wielu ludzi. Później, gdy już je znamy, jaką przyjemność sprawia nam kaligrafowanie własnego podpisu. Jaką satysfakcję dają pierwsze, własnoręcznie napisane słowa i zdania, prawda? Dziecko przekraczające bramy świata pisma, jest przekonane, że może w nim wszystko. Będzie pisało bajki, tworzyło wiersze, napisze książkę. Co dzieje się później? Ano później najczęściej o tym zapominamy.

Wrócę znów do pamięci. W jednym z opowiadań o Sherlocku Holmesie pada porównanie pamięci do strychu, na którym jest wszystko. Badania naukowe, prowadzone sto lat później, wykazały, że faktycznie, człowiek niczego nie zapomina, tylko nie zawsze potrafi to sobie przypomnieć. Tym, czego w tej chwili bardzo by chciała, jest zachęcenie Was, drodzy Czytelnicy, byście przypomnieli sobie ten moment, gdy jako dzieci chcieliście pisać. Chciałabym, żebyście znów tego zapragnęli. Chciałabym również, by tym razem nie poszło to w niepamięć.

Pisanie jest proste, przyjemne, satysfakcjonujące. Gdy jednak bierzemy do ręki napisaną przez kogoś książkę, ta wydaje nam się owocem trudnej i żmudnej pracy. To nie dla mnie – myślimy, gasząc w sobie pragnienie, by samemu coś napisać. Powtórzę więc – pisanie jest proste, przyjemne i satysfakcjonujące. Proszę pamiętać, że Matejko uwieńczył swoją drogę artystyczną „Bitwą pod Grunwaldem”, nie była to jego pierwsza praca. My również zaczniemy od czegoś prostego, by w kolejnych spotkaniach na łamach tej gazety, poznawać tajniki warsztatu pisarskiego.

Gdy już skończymy, powtórzycie ze mną „Pisanie jest proste, przyjemne i satysfakcjonujące”.

Może Cię zainteresować:

https://www.gazetasenior.pl/kurs-pisania-z-kasia-bulicz-kasprzak-odcinek-2

Kasia Bulicz-Kasprzak
Kategorie
Tagi
Udostępnij