Jak to jest z tym wschodem?

Czasem z rana po dobrze przespanej nocy oglądam sobie wschód słońca. Są tacy, co wolą spać dłużej, mnie brzask zwykle stawia do pionu. O tej porze nie ma do kogo gęby otworzyć i może to lepiej, bo przed ablucjami lepiej gęby nie otwierać. Jeszcze coś wyleci i porazi interlokutora.

DSC_1902SG106629SG103008

Tak więc w milczeniu spozieram sobie na widnokrąg, ciekawe słowo, żadnych kręgów tu nie widzę. Wprawdzie na horyzoncie, a ten horyzont to pewno z czeskiego, oni mają hory, albo od chórów anielskich, co to o tej porze w pobliskim kościółku pienia poranne odprawiają. No więc na tym horyzoncie coraz jaśniej i jaśniej, aż w końcu spod smogu (jak smok się zepsuje, to powietrze robi się gęste od siarki i innych spalin) pojawia się zrazu nieśmiało słońce. Czerwone, otulone pyłami. Niektórzy mówią, że słońce wschodzi i pewno mają rację. Z drugiej jednak strony, jak nauczał wielki polski astronom, kanonik Mikołaj z Fromborka, duma narodu, to Ziemia porusza się względem słońca. Słońce jako ta opoka układu słonecznego jest w środku, a planety krążą mniej lub bardziej dookoła. Tak więc z jednej strony hołubimy wielkiego astronoma, rywalizując z Niemcami o jego polskość, a z drugiej na co dzień mamy jego odkrycia za nic, mówiąc, że to słońce wschodzi. No przecież widzę, że wschodzi i widzę, jak zachodzi, twierdzi większość z nas.

Chimeryczny księżyc

W mitach greckich to jakiś bóg na rydwanie jeździł po niebie. Greki dawno w szkołach nie uczą, to i nazwa boga zanikła w mrokach. I niech sobie jeździ nad greckim niebem, u nas musi być w zgodzie z nauką. Nie sposób wyeliminować słowa wschód, bo przecież mamy jeszcze księżyc. Ten faktycznie wschodzi. Choć od kiedy Twardowski tam osiadł po nieporozumieniach z diabłem, pojawia się nieregularnie nad horyzontem w różnych miejscach i na dodatek o różnych porach dnia i nocy. Jakiś taki chimeryczny. Mamy także kierunek wschodni, nie był to dobry dla nas czas, gdy germańskie hordy ruszyły na wschód, a później wschodnie hardy pogoniły te zachodnie na zachód.

Mała, a ważna Polaris

Zdecydowanie kierunek południe jest lepszy, bo to i cieplej w zimie, i pora obiadowa zwykle na południe wypada. Lubię południe. W kontrze do południa jest północ. O północy przy rozgwieżdżonym niebie można zobaczyć Gwiazdę Polarną, w skrócie Polaris. Ci, co potrafią znaleźć ją na niebie (jest na przedłużeniu tylnych kół Wielkiego Wozu), zauważą, że to wokół niej krąży całe mnóstwo gwiazd i galaktyk. Taka mała gwiazdka, a taka ważna. Otóż ten Polaris właściwie nie wschodzi i nie zachodzi. I to dopiero dziwna sprawa. Problem znika, kiedy niebo pokryte chmurami, gwiazd nie widać, słońca nie widać, tylko gdzieś ze wschodu dnieje, ale po chwili i tak wszędzie równo szaro.
Tak więc choć przeczy to nauce astronomii, na wschodzie będziemy mieli wschodzące gwiazdy, na przykład popkultury, a na zachodzie bez zmian.

Jerzy Dudzik

PS. Znaleźć Wielki Wóz (część gwiazdozbioru Wielkiej Niedźwiedzicy) odcinek między jego „tylnymi kołami” przedłużyć 5 razy „w górę”. Na końcu tej linii znajdziecie Gwiazdę Północną.

gwiazda

 

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany