Samotność, cisza, lęk, emerytura

Przez większą część życia, powiązani w rozlicznych uwikłaniach, nie dostrzegamy jego wartkiego biegu: nauka, praca, małżeństwo, małe dzieci, dorabianie się, wyprawianie tych dzieci w dorosłość, kariera, biznes, życie towarzyskie, osiągnięcia, porażki, wspinaczki, upadki, znowu wzloty…

samotność, cisza, lęk, emerytura

A potem emerytura. Relaksująca cisza. Po trzech miesiącach powracasz jednak do normalnego rytmu funkcjonowania. Wstajesz o szóstej jak dawniej i… i co? I nic! „Wstaję rano, idę do łazienki, golę się, robię przedziałek i mam fajrant” – mówi znajomy emeryt. O wpół do ósmej, jak dawniej, odzywa się nawyk wyjścia z domu, ale nie masz dokąd iść. Robisz cztery rundy wokół bloku, kupujesz w kiosku gazetę i… wracasz do domu. Po kilku latach emerytury czujesz się jakby na S. Pusto, głucho, cicho, samotnie, nie ma obowiązków, zadań, nurtu, często także nie ma nikogo więcej w mieszkaniu. Oczywiście, fizycznie są w pobliżu istoty ludzkie, ale nie łączy nas z nimi żadna więź. Jest obco. I myślenie mamy inne. Już nie zajmujemy się twórczym myśleniem o sposobach rozwiązania nadchodzących problemów. Coraz częściej nasze obszary myślowe wypełnione są wspominaniem przeszłości. Około siedemdziesiątki następuje czas niekoniecznie chcianego rozliczania się przed samym sobą. Ze wszystkich pozakonfesjonałowych grzechów życia: wobec dzieci, męża, żony, kolegów, koleżanek, osób bliskich i dalekich, szefów, podwładnych… Z mroków przeszłości wyłaniają się prawdy, do których nigdy nie przyznamy się innym osobom, a i przed samym sobą z nimi nielekko. Nielekko, bo obnażają rzeczywistą prawdę o nas. Tę prawdę, której sam się boisz. I to bywa strasznym, lecz intymnym etapem życia późno dojrzałego. Te niechciane myśli o przeszłości, namolne jak wrześniowe muchy. „Nie zadaję tobie żadnej pokuty, bowiem twoje myśli są twoją pokutą” – miał powiedzieć spowiednik jakiemuś staremu człowiekowi, co odzwierciedla ciężkie brzemię tych myśli wyłaniających się z samotności i ciszy. Dlatego wielu ludzi boi się ciszy.

Zagłuszyć ciszę
Cisza potocznie rozumiana jest jako brak dźwięków, odgłosów. Jakby świat zamarł w bezruchu. Niektórzy ludzie jej nie wytrzymują. Zakłócają nadmiernie głośnym mówieniem, hałaśliwym śmiechem, odruchowo włączanym radiem lub telewizorem, których nie słuchają co do treści, ale w szumie czują się lepiej. Boją się ciszy, samotności, bycia tylko ze sobą. Zapełniają otoczenie hałasem tworzonym dla zagłuszenia wewnętrznego terkotu różnorodnych myśli, emocji, presji.
Na co dzień nie zdajemy sobie sprawy z burzliwości form naszego życia psychicznego. Z tego, że konstrukcję człowieka modelującą jego życie wewnętrzne tworzą cztery silnie zaznaczające się filary: uczucia, pragnienia, dążenia i emocje. Wszystkie te komponenty funkcjonujące równocześnie tworzą nasze radości i smutki, oczekiwania i rozżalenia, satysfakcje i gorycze. Pulsują w naszym umyśle chciane czy niechciane, z różnym natężeniem poszczególnych składników, formując i deformując zarazem stany wewnętrznego przeżywania, spokój psychiczny lub jego brak.

Grzęzawisko niemocy
Myśli biegną jak rzeka. Niepowstrzymanym nurtem niosą niepokoje i lęki, poczucie winy, gorycze porażek, niezaspokojone pragnienia, żądze odwetu, postanowienia dokonań lub poczucie bezsilności i krzywdy. Nadmiarowa ich intensywność, zachwianie proporcji dawania i brania, dobra i zła, satysfakcji i cierpienia zamęcza, zniewala, wtrąca w grzęzawisko poczucia niemocy w krzywdzie, bezradności pod naporem niekorzystnych okoliczności życiowych. Po pewnym czasie obezwładnienia udręczającymi myślami stajemy się niewolnikami wiru, z którego wyzwolenie się jest niezwykle trudne. To już nie my panujemy nad własnymi myślami. To myśli dominują nad nami, redukują wolę, zdolność radowania się. Wypaczają do skrajności formy reagowania na innych ludzi, ich słowa, gesty. Powodują, że nasze reakcje często są nieadekwatne do rzeczywistości. Formy reagowania dyktowane obsesyjnym związaniem myśli stają się uciążliwymi nawet dla ludzi najbardziej nam życzliwych. Powodują, że odsuwają się oni od nas dyskretnie, ale zdecydowanie. Stajemy się toksyczni. I jeszcze bardziej osamotnieni, wycofani i coraz bardziej pogrążeni w hermetyzującym się świecie swego wnętrza, w którym już nie ma oczyszczającej radości, entuzjazmu, życzliwości, bezinteresowności, dobroci, rozrywki, relaksacji.

Lęk przed odpowiedzialnością
Człowiek, który przez długie lata, czasem nawet od dzieciństwa nie zaznał ciszy, boi się jej. Szum myślowy staje się z czasem swoistą scenerią jego stanu umysłu. Umiemy się w nim znaleźć i być mimo uciążliwości. Niekiedy staramy się go przykryć ciągłym mówieniem dla mówienia, bez żadnej realnej potrzeby i konkretnego celu komunikacyjnego – byle nie było ciszy. Czasem sięgniemy po hałaśliwą muzykę – byle bodźce zewnętrzne zagłuszyły terkot wewnętrzny. Cisza rodzi w wielu ludziach niepokój. Najczęściej jest to niepokój przed odpowiedzialnością za samodzielność dokonywania wyboru alternatyw i decyzji.
Żyjąc w chaosie i nierównowadze emocjonalnej z reguły podejmujemy decyzje powierzchowne. Na efekt chwili. Podejmujemy je nade wszystko pod presją okoliczności, pod ciśnieniem bieżących zdarzeń i emocji a potem czynimy sobie wyrzuty, iż nie spełniają pokładanych nadziei. Nie rozwaga i zamierzony plan perspektywiczny, lecz emocjonalność danej chwili prowokuje do podjęcia decyzji o dalszym działaniu. Kiedy chwila mija, doświadczamy, że decyzja uwzględniała jedynie doraźne rozładowanie targających nami emocji. Dlatego osoba żyjąca w emocjach głuszonych szumem wewnętrznym, hałasem stara się unikać decyzji, bowiem doświadcza, że nie posuwają one życia do przodu, lecz rodzą kolejne uwikłania, sytuacje coraz trudniejsze. A kiedy trafność decyzji podejmowanych w takich warunkach okazuje się wątpliwa – zrzucamy winę na inne osoby lub okoliczności. Zawsze łatwo znajdujemy innych, przez których rzekomo wchodzimy w dalsze kłopoty i zagmatwania.

Cisza daje przejrzystość
Wraz z koniecznością wyboru pojawia się jak cień – niepokój. W ciszy stanąć możemy sam na sam z jednym problemem, a nie chaotycznym bałaganem. Z jedną myślą, a nie ich plątaniną. Ten pojedynczy problem możemy więc rozważyć spokojnie i wszechstronnie, po czym spośród kilku alternatyw zdecydować się na najkorzystniejszą merytorycznie. Teraz ty sam, z własnej inicjatywy i na własną odpowiedzialność dokonujesz wyboru w tej jednej jedynej sprawie. Jednej – bo nie ma innych myśli. Jest wewnętrzny porządek duszy i umysłu. Jest cisza i nie płyną inne myśli, nie buszują w głowie inne emocje. Jest wewnętrzny porządek. Dokonujesz wyboru z pełną świadomością – o ile, w którą stronę, jak i dlaczego chcesz przesunąć do przodu jakąś sprawę. Ty bierzesz za to odpowiedzialność. Jeśli zawiedziesz – ty zawiedziesz. Jeśli odniesiesz sukces – będzie twoją satysfakcją. Ty sam, osobiście, w sposób odpowiedzialny i spokojnie rozważny sterujesz rozwojem swoich spraw i swojego życia. Ale czy masz na to odwagę? Lęk czai się w samoocenie wielu ludzi i paraliżuje odwagę. Ludzie więc często próbują uciekać przed własną odpowiedzialnością. Odpowiedzialnością za wolność wyboru. Dlatego mają lęk przed przejrzystością, jaką daje cisza. Wolą bezwiedne pląsanie na nurcie życia, unoszeni decyzjami innych osób, rezerwując sobie jedynie prawo sprzeciwu, negacji lub agresji, popychani wiatrami emocji w różne strony i z goryczą oglądając się na coraz bardziej odległe obrzeża własnych pragnień, do których było przecież tak blisko. I tak jest wygodniej, chociaż przykro. A przecież nie musisz żyć w przykrości, krzywdzie, poczuciu zniewolenia, bezsilności. Wybór jest twój. Tylko odwagi brak?

Wejdź w ciszę i rozlicz się
Powyższe rozważania mają odniesienie również do udręczających starsze osoby natręctw myślowych odnośnie licznych zaniechań, krzywdzących działań innych ludzi, które teraz widzimy jako skutek naszych wcześniejszych zachowań, decyzji będących w skutkach błędem życiowym, konfliktów, które obecnie postrzegamy jako stworzone przez siebie, błędów powodujących, że ktoś bliski odwrócił się od nas, niewykorzystanych możliwości, pospiesznych rozwiązań, o których dziś myślimy „wszystko byłoby inaczej gdybym…”. I włączamy głośno telewizor, żeby nie słuchać samego siebie w głębi swojej duszy. Nie uciekniesz – jak ci wiadomo. Nie uciekniesz! Wejdź w ciszę i rozlicz się, bo musisz coś zrozumieć. Już niczego nie zmienisz, ale zrozumieć coś zawsze możesz. Kiedy zrozumiesz, przestaniesz siebie obwiniać. Spłuczesz męczącą gorycz życia. Zaakceptujesz, że zrobiłeś źle, ale w tamtych okolicznościach miałeś prawo uważać, że robisz słusznie. Okazało się, że nie? Trudno. Nie ma takich, którzy błędów nie popełniają. Trzeba mieć świadomość swoich wad i zalet. Zaakceptować siebie, jakim jesteś i jakim byłeś. Niczego nie zmienisz, ale możesz coś zrozumieć. I to nie jest tak, że od początku do końca jesteś naganny. Masz przecież wiele zalet i osiągnięć na drodze życia. Prawda? Zapomniałeś już, że jesteś osobą mądrą i wartościową? A błędy? Były. I to jest normalne.

W krainę jesiennego słońca
Pierwsze ćwiczenia nad wyciszeniem rozgadanego umysłu są dość trudne. Niełatwo jest przełamać barierę utartych uprzedzeń. Dopiero po ich pokonaniu osiągasz coraz dłuższe okresy wyciszenia. Im stają się one dłuższymi, tym częściej zaczynasz dostrzegać głębię własnej istoty, pełnię barw życia, wartość własnych doświadczeń, radość obcowania międzyludzkiego, twoje zapomniane i zatarte wewnętrzne piękno. Zauważasz jak, wbrew pozorom, mało siebie znasz. Odkrywasz swoje niewykorzystane, potencjalne możliwości, prawdziwe przyczyny dotychczasowych niepowodzeń oraz jak możesz osiągnąć głębszą harmonię z samym sobą i dalszym otoczeniem. Słowem, znacznie podnieść jakość własnego wędrowania w coraz dalszą krainę jesiennego słońca.
autor: Andrzej Wasilewski

źródło: Gazeta Senior Wrocław , wyd.6/2017

CATEGORIES
TAGS
Share This

COMMENTS

Wordpress (1)
  • Bardzo dobry artykuł, przeczytałam z uwagą i wysnułam wnioski.Będę tu często zaglądała.
    Mam już 80 lat (szybko to życie zleciało). O portalu dowiedziałam się słuchając radia. Myślę, że będą z tego słuchania same pozytywne skutki. Samotność, cisza, emerytura to teraz moje życie i bardzo dobrze w tym życiu odnajduję swoje ego. Wędruję w stronę wiosennego słońca, jesienne już było i czekam na następne numery pisma Gazeta Senior. Będę ładować swoje senioralne akumulatory przeglądając strony pisma i wcielając w życie zawarte w nim porady.
    Pozdrawiam Zespół Redakcyjny
    z poważaniem seniorka Danusia

  • Disqus ( )