Jak nie zostać „własną babcią”?

Najbardziej znana wrocławska stylistka i blogerka, autorka metamorfoz, dzięki którym kobiety i mężczyźni mogą znaleźć swój styl i czuć się atrakcyjnie. W swojej nowej książce opowiada o tym, jak nie zostać „dzidzią-piernikiem” albo „własną babcią”. Z Krystyną Bałakier o zakupach z mężczyznami, mediach społecznościowych i sposobach na piękny wygląd bez względu na wiek, rozmawia Magda Wieteska.

Krystyna Bałakier

Magda Wieteska: 24 maja wyszła Pani książka „Dojrzała elegancja. Modna i piękna w każdym wieku” – przewodnik po modzie dla dojrzałych kobiet. Co jest Pani zdaniem w tej książce najważniejsze? Bo pisze Pani w niej nie tylko o modzie, ale także o pewności siebie, wychodzeniu z cienia, dbałości o samopoczucie.
Krystyna Bałakier: W tej książce nie chodzi o modę, a raczej o nauczenie się odpowiedniego dopasowywania ubrań do figury, umiejętności stosowania dodatków i znalezienia własnego stylu. To wszystko oczywiście pozwala wyjść z cienia i poprawia samopoczucie. Moim zdaniem wszystko jest w niej ważne, bo w ten sposób można stać się bardziej pewnym siebie i dowartościować się. Myślę, że nie tylko należy ją przeczytać, ale także dobrze byłoby do niej co jakiś czas powracać, bo reguły i rady w niej zamieszczone są uniwersalne i szybko się nie zmienią.

M.W.: Jest Pani już po pierwszych spotkaniach czytelniczych. Kto na nie przychodzi? Czy same kobiety? O co pytają, czy czymś Panią zaskakują?
K.B.: Na spotkania autorskie przychodzą głównie dojrzałe kobiety, ale także mężczyźni, ponieważ również oni oczekują od swoich partnerek pewnych zmian. Część z nich wie także, że zajmuję się stylizowaniem mężczyzn i pytają mnie, kiedy napiszę podobny poradnik także dla nich. Właśnie to mnie najbardziej zaskoczyło, bo do tej pory wydawało mi się, że nie przywiązują takiej wagi do wizerunku jak kobiety.

M.W.: Jest Pani niekwestionowaną gwiazdą blogosfery modowej. To dość nietypowy zestaw w przypadku dojrzałych Polek: połączenie pracy/biznesu, mody i nowych technologii. Skąd wziął się pomysł na te trzy rzeczy, które na pierwszy rzut oka nie mają ze sobą wiele wspólnego?
K.B.: Z tą gwiazdą to chyba przesada. Nigdy się nią nie czułam i nadal nie czuję. Chcę po prostu pomóc dojrzałym kobietom zmienić swój nie najciekawszy wizerunek. Wbrew pozorom w dzisiejszych czasach praca/biznes, moda i nowe technologie nie mogą bez siebie istnieć, dlatego powiązałam je ze sobą spontanicznie.

M.W.: Kto się gorzej ubiera, Pani zdaniem? Młode dziewczyny czy starsze panie?
K.B.: Moim zdaniem dużo gorzej ubierają się z wielu powodów starsze panie. Młode dziewczyny starają się co prawda z różnym skutkiem wykorzystywać obszerną ofertę ubrań i dodatków. Najważniejsze jest jednak, że eksperymentują, bo w przyszłości z łatwością znajdą swój niepowtarzalny styl.

M.W.: Mówi Pani, że przy metamorfozach o wiele trudniej pracuje się z mężczyznami niż z kobietami. Czy to dlatego, że są mniej zainteresowani modą, czy problem leży gdzie indziej? W jaki sposób do Pani trafiają, za pośrednictwem swoich żon, partnerek, czy może zgłaszają się sami?
K.B.: Przy realizacji tego typu projektu przede wszystkim potrzebne jest spędzenie trochę czasu na zakupach, a tego mężczyźni raczej nie lubią. Ciężej jest też ich przekonać do stosowania kolorów czy noszenia dodatków. Najczęściej zgłaszają się sami, kiedy mają tego typu potrzebę (nagle potrzebna jest zmiana wizerunku z okazji np. awansu czy zmiany zawodu). Czasem przychodzą również partnerzy kobiet, które dokonały już u mnie przemiany.

M.W.: Wyczucie stylu wyniosła Pani z rodzinnego domu, od mamy i babci. W książce można zobaczyć Pani zdjęcie jako 18-latki, w długich włosach, ciemnym ubraniu. Jak ewoluował Pani styl przez lata? Czy był jakiś okres w Pani życiu, gdy przyświecał mu jeden, konkretny image?
K.B.: To zdjęcie jest czarno-białe, więc nie widać, że np. spodnie były w kolorze kobaltowym, a kurtka była zamszowa. Od dziecka lubiłam kolory. Przez cały okres młodości przede wszystkich eksperymentowałam. Czasem zostawałam przy jakimś ulubionym stylu, ale nigdy nie trwało to zbyt długo. W ten sposób dość wcześnie nauczyłam się dobierania ubrań do siebie i figury.

M.W.: Co Pani sądzi o Janie Adamskim, blogerze piszącym o modzie dla dojrzałych panów? Czy podziela Pani jego propozycje modowe?
K.B.: Jeśli chodzi o Jana Adamskiego, to bardzo podobają mi się jego propozycje modowe dla starszych panów. Życzyłabym sobie, aby nasi rodzimi dojrzali panowie właśnie tak się prezentowali.

M.W.: Pani blog www.balakier-style.pl, do pisania którego namówiła Panią synowa, istnieje już 7 lat. Jak wspomina Pani początki? Czy czegoś się wtedy Pani obawiała? A jak jest dzisiaj? Jak by Pani podsumowała ten czas?
K.B.: Pamiętam, że w tym czasie w blogosferze istniały blogi modowe głównie młodych kobiet. Obawiałam się, że wobec tego mój blog będzie mocno od nich odstawał z racji mojego wieku i propozycji. Obecnie okazuje się, że ogląda go sporo młodych osób, które także potrafię zainspirować, z czego jestem bardzo dumna. Siedem lat prowadzenia bloga dało mi wiele satysfakcji, poznałam mnóstwo wspaniałych ludzi i myślę, że moje życie byłoby znacznie uboższe, gdyby nie prowadzenie tego bloga…

M.W.: Ma Pani fanpege’a na Facebooku, jest Pani na Instagramie. Lubi Pani media społecznościowe, czy obecność na nich podyktowana jest wyłącznie względami marketingowymi?
K.B.: Powiem szczerze, że uwielbiam media społecznościowe, choć czasem mam wrażenie, że pochłaniają za dużo mojego czasu. Względy marketingowe grają tu drugoplanową rolę. Instagram to dla mnie okno na świat, gdzie mogę obserwować, co się na nim dzieje w mojej branży, a także mam możliwość poznania ciekawych osób.

M.W.: Na ostatnich targach Viva Seniorzy firma z lakierami do paznokci zrobiła furorę. Pomimo to nie wydają się być zainteresowani, aby temat kontynuować. Czemu biznes nie wykorzystuje tej niszy? Reklamuje się kosmetyki pielęgnacyjne dla dojrzałych kobiet, ale już upiększające – nie. Jak Pani to widzi ze swojej perspektywy?
K.B.: Uważam to za duży błąd, bo nasze społeczeństwo starzeje się i już teraz trzeba to brać pod uwagę, jeśli chodzi o biznes, który zazwyczaj planuje się długoterminowo. Gdybym była właścicielką takiej firmy, jak najbardziej kontynuowałabym ten temat.

M.W.: Trochę strach umówić się na spotkanie z Krystyną Bałakier, która – chcąc nie chcąc – na pewno oceni mój styl i może uzna, że ubieram się nieadekwatnie do wieku czy figury. Czy rzeczywiście odczuwa Pani tzw. zboczenie zawodowe, czyli wręcz przymus, by w kontakcie z obcą osobą od razu zauważyć jakieś błędy w jej ubiorze, kreowanym wizerunku?
K.B.: Może zaskoczę odpowiedzią, ale nigdy nie zwracam uwagi na szczegóły stroju osoby, z którą spotykam się w innych sprawach. Robię to chyba podświadomie, bo nie chcę w ten sposób popsuć naszych relacji. Nie mam więc tzw. zboczenia zawodowego, chyba że mnie ktoś o to poprosi. Wtedy natomiast bardzo szczerze omawiam wizerunek takiej osoby i nigdy nie staram się jej w jakiś sposób przypodobać.

M.W.: Jak odpoczywa najbardziej znana wrocławska stylistka i blogerka? Co lubi Pani robić w wolnym czasie?
K.B.: Uwielbiam chodzić z kijami wśród drzew i łąk, słuchając ptaków i obserwując przyrodę. Wtedy przychodzi mi do głowy najwięcej pomysłów. Lubię także masaże i saunę, lecz coraz rzadziej mam czas na takie przyjemności.

fot. Marta Gutsche

Krystyna Bałakier

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany