Senior …w małej, polskiej wiosce. Centrum Usług Społecznych. Eksperyment społeczny gmina Kramsk

Senior …w małej, polskiej wiosce. Centrum Usług Społecznych. Eksperyment społeczny gmina Kramsk

Zanim powiemy sobie o pewnym eksperymencie społeczny, czyli Centrum Usług Społecznych w gminie Kramsk w Wielkopolsce, trochę statystyki. Polska jest krajem w Europie, który starzeje się najszybciej. Średnia wieku mieszkańców w roku 1980 wynosiła 33 lata, a w 2020 już 41,4 lata. W 2040 średnia będzie wynosiła 50 lat. Za 4 lata (w 2025), osób w wieku ponad 60 lat będzie w Polsce ponad 10 milionów i będą oni stanowili 28 proc. ludności kraju. A oto inny przykład przemawiający do wyobraźni: w roku 1990 na 100 wnucząt przypadało 41 dziadków, czyli każde z dziadków miało przynajmniej dwoje wnucząt. W 2015 stosunek ten wynosił 1:1. W województwie łódzkim na 100 wnucząt już przypada 126 dziadków, co oznacza znaczną przewagę liczebną starego pokolenia. Za 20 lat, czyli kiedy dzisiejsi 45 latkowie będą przechodzili na emeryturę, w Polsce na 100 osób w wieku produkcyjnym będą przypadały 83 osoby nieprodukcyjne (27 niepełnoletnich i 55 emerytów, co oznacza dwa razy więcej emerytów niż młodzieży i dzieci). Równocześnie wydłużał się będzie czas długości życia seniorów. O ile w roku 2018 wynosił on średnio 78 lat (dla kobiet 82, dla mężczyzn 74), o tyle, według prognoz demografów, za 50 lat kobiety będą żyły średnio 90 lat, mężczyźni 83. Obecnie w Polsce żyje 1,5 mln osób powyżej 80 r.ż., za lat 15 będzie ich już 2,6 mln. W tej chwili już mamy w Polsce ponad 4 tysiące stulatków, a będzie ich więcej – po przejściu na emeryturę wielu będzie na utrzymaniu państwa jeszcze 40-50 lat. Dość – bo nam się w głowach liczby poplączą.

Więcej aktualnych informacji znajdziesz na stronie głównej GazetaSenior.pl

W przypadku osób sędziwych są to i będą – osoby owdowiałe (kobiety stanowią 70 proc. społeczności osób 80-letnich), przeważnie mieszkające i żyjące samotnie, najczęściej z pogarszającym się stanem zdrowia, poważnym ograniczaniu się samodzielnej egzystencji, wymagających pomocy, opieki, rehabilitacji.

Nie jest to dobra prognoza dla dzisiejszych 40 latków. Nadchodząca – a właściwie stojąca u progu fala emerytów, nie skłania jednak żadnej ekipy rządzącej Polską do poczynienia stosownych przygotowań organizacyjnych, prawnych czy infrastrukturalnych. W Poznaniu na 150 tys. emerytów są 4 przychodnie geriatryczne i ani jednego oddziału geriatrycznego w szpitalach. Bo nie ma geriatrów. W innych województwach nie lepiej. Lekarze rodzinni bardzo często nie są przygotowani do pracy z pacjentami o wielochorobowości. Pokrywają swoją bezradność, jak nierzadko się słyszy, ignorowaniem lub wykpiwaniem skarg zdrowotnych starych ludzi. Na wizyty u specjalistów czeka się miesiącami, na rehabilitację również, na sanatorium dwa lata, domów pomocy społecznej jest zbyt mało, opiekunek w ośrodkach pomocy społecznej także, pielęgniarki w przychodniach bardzo często traktują ludzi starych tak obcesowo, nieprzyjaźnie, że wizyta w przychodni rodzi wielki stres sędziwego człowieka.

Żadna ekipa rządząca Polską nie zawraca sobie głowy perspektywicznym przygotowaniem kraju do rozwiązywania nadchodzących, dużych problemów z seniorami. Wynika to z polskiej filozofii rządzenia: od wyborów do wyborów, w cyklu czteroletnim. Żadna partia nie czuje się odpowiedzialna za przyszłość narodu, kształtowanie polityki długofalowej, rozwiązania futurystyczne. Od 30 lat przyjęło się, że każda nowa ekipa uważa za swój obowiązek przede wszystkim zrujnować przynajmniej połowę dokonań poprzedników, nawet jeżeli są one społecznie owocne – i rozpoczynać od nowa w ramach zasady permanentnej negacji, a nie pozytywnej kontynuacji. Takie rządy, amatorskie, bez poczucia odpowiedzialności, nie wróżą emerytom niczego więcej ponad doraźne, chaotyczne łatanie problemów ich egzystencji. Tym bardziej że jest to środowisko o znikomej sile oddziaływania na władzę państwową, rozproszone, bierne. Zainteresowanie różnych organizacji i instytucji (np. GOPS czy MOPR, uniwersytety trzeciego wieku, fundacje, samorządy) wsparciem finansowym z programu Aktywności Społecznej Osób Starszych jest mierne (za wyjątkiem Mazowieckiego, Śląskiego i Krakowskiego). Żeby z tego funduszu skorzystać, trzeba mieć pomysł, a myślenie jest rzeczą trudną i – jak wiadomo – niewielu chce się nim zajmować.

W niektórych miejscowościach aktywnym zainteresowaniem otaczają seniorów lokalne samorządy. Przykładem mogą być Gdynia, Poznań, Wrocław, Kraków gdzie aktywność instytucjonalna na rzecz seniorów zasługuje na uznanie. Ukazywaliśmy na naszych łamach także mniejsze miejscowości jak Kołobrzeg, jeszcze mniejsze Drezdenko czy gminę Strzałkowo, gdzie polityka senioralna lokalnych władz jest bogata w rozwiązania aktywizujące seniorów, ułatwiające im życie oraz wzbogacające ich rozwój społeczny, zapobiegające alienacji wynikającej ze słabnących sił życiowych oraz z wąskiego nurtu udziału w życiu społecznym.

Opiekuńcza rola państwa a seniorzy

Elementarną formą systemowego wsparcia, ze strony polskiej państwowej opieki społecznej, są zasiłki pieniężne dla najuboższych. Stanowią one 75 proc. budżetu ośrodków pomocy społecznej, obrazując zarazem głębię ubóstwa. W wielu rejonach wiejskich z tej formy wsparcia korzysta 26-49 proc. rodzin, co określa skalę zapotrzebowania i skalę biedy. Mnogość rodzajów świadczeń w połączeniu ze skomplikowaną procedurą ich przyznawania i skromnym budżetem zdaje się formułować pogląd o fasadowości opieki społecznej. Państwo przeznacza na ten cel, statystycznie rzecz biorąc, około 40 zł na głowę mieszkańca kraju, co nie jest powodem do radosnej euforii. Ubogość środków nie sprzyja rozszerzaniu działań ponad wąską, ustawową niezbędność.

Opieka społeczna szerzej rozumiana to nie tylko świadczenia pieniężne reperujące budżet domowy warstwy najuboższej. To również inne usługi wynikające z opiekuńczej roli państwa wobec obywateli składających się podatkami na koszty istnienia organizacji państwowej. Na przykład usługi opiekuńcze dla samotnych osób niesamodzielnych. W mieście, owszem, są. W Poznaniu na przykład realizuje je kilkanaście instytucji, organizacji i fundacji na zasadzie „każdy sobie rzepkę skrobie”, to znaczy bez żadnej współpracy, koordynacji, niekiedy dublując się. W terenie wiejskim natomiast usług takich nie ma wcale, a potencjalni podopieczni rozproszeni są po jednym, trzech, pięciu – w kilkunastu wioskach należących do gminy. Rodzina, najbliżsi, młodzi oraz wiekowo dojrzali, bardzo często od dwudziestu, trzydziestu lat już tam nie mieszkają. Najpierw w wyniku industrializacji lat siedemdziesiątych, a później z drugą falą – upadkiem drobnego rolnictwa, wyemigrowali do miast, nawet nie koniecznie polskich. Wraz z zanikiem ludności rolniczej, zanikła silna, dawniej, bezinteresowna często, wzajemna pomoc sąsiedzka. „Chciałabym, żeby do mamy przychodziła opiekunka, jak ja jestem w pracy, czasem pielęgniarka. Żeby mnie ktoś nauczył, jak mam ją dźwigać, myć, pielęgnować skórę, aby nie było odleżyn. Żeby ktoś ze mną porozmawiał, bo czasami nie mogę sobie dać rady sama ze sobą” – pisze samotna kobieta ze wsi.

Organizacja zawiązana przez nas, szukając osi działania, postanowiła zająć się seniorami – pisze działaczka Koła Gospodyń Wiejskich. – Na początku były wycieczki, wyjazdy do kina, jakieś potańcówki, ale nasi seniorzy potrzebują coraz więcej usług w domu, często specjalistycznych. Stali się chorzy, często leżący. Wprowadziliśmy pomoc w sprzątaniu, zakupach, wyjazdach do lekarza. Już nie dajemy rady, przerasta nas skala. W roku 2019 było 50, osób a teraz jest 120”.

Centrum Usług Społecznych – eksperyment społeczny

Nową jakość w opiece społecznej, także na odcinkach pracy związanej z seniorami, ma wnieść ogólnopolski eksperyment pod nazwą Centra Usług Społecznych w miejsce Ośrodków Pomocy Społecznej. Eksperyment ten, co optymistyczne, nie dotyczy samej tylko zmiany nazwy, ale stworzenia szerokiego spektrum działań społecznych w nowych formach, także w opiece nad seniorami. Centra mają za zadanie rozwijać różnorodne usługi środowiskowe, wzmocnić lokalne więzi społeczne, budować ideę samopomocy sąsiedzkiej, a tym samym poprawiać jakość życia lokalnej społeczności, uwzględniając także w szerokim zakresie potrzeby seniorów.

Celem CUS nie jest koncentracja usług w jednej instytucji, ale integrowanie oraz konsolidowanie usług świadczonych przez różnych lokalnych usługodawców państwowych, samorządowych i społecznych (organizacje, fundacje). Gmina w oparciu o własną diagnozę może wprowadzać nowe formy usług z całego spektrum zagadnień uważanych za usługi społeczne i według ustawy ma 16 obszarów do wyboru.

My wybraliśmy ich 9 – mówi dyrektor nowopowstałego Centrum w Gminie Kramsk powiatu konińskiego, Andżelika Łoś. – Są to na przykład: usługi towarzyszenia w środowisku zamieszkania seniorom i osobom niesamodzielnym, mobilne usługi sanitarne, pielęgniarskie, usługi wsparcia dla opiekunów osób niesamodzielnych i jeszcze 5 innych obszarów. Opieramy się na pracownikach wyłącznie nowych, bo stara kadra GOPS nie pragnie nowych wyzwań, a nowi, nie mają obciążeń dotychczasowego modelu pracy. Jako GOPS mieliśmy 600 podopiecznych w gminie. Teraz mamy 11 tysięcy w 14 wsiach i usługi nie tylko związane z biedą, ale zupełnie różnorodne w swojej nowości – na przykład usługi porozmawiania z osamotnioną starą osobą, zapewnienia niemowlakom opieki na czas pracy matki, czy pomocy pielęgniarskiej w zapobieganiu odleżynom chorym w domu, aktywizacji społecznej seniorów w miarę zdrowych, aby w marazmie nie tracili energii życiowej – nie sposób wyliczać tu wszystkie zadania – mówi nasza rozmówczyni.

Centra mają doświadczalnie zbadać możliwość zbliżenia Polski do rozwiązań zachodnich, co nie będzie łatwe w świetle mentalności rodaków, ale próbować trzeba. Przecieranie szlaków nie jest łatwe. Temat podjęło 40 samorządów w Polsce, ale jedynie dwa gminne. Jednym z nich jest gmina Kramsk w Wielkopolsce, a personalnie, dotychczasowa dyrektor GOPS, Andżelika Łoś.

Dla gmin jest to temat trudny – mówi pani Łoś – bowiem miasta mają rozbudowaną sieć jednostek usługowych, istnieją społeczne struktury, organizacje i fundacje świadczące pomoc, a my musimy we wsiach dopiero inspirować ich powstawanie. Warunkiem powodzenia jest sprzyjający klimat ze strony wójta i radnych, co nie we wszystkich gminach jest normą. My mamy dużo przychylności i zrozumienia. GOPS i GOPR to usługi świadczeń pieniężnych dla bezrobotnych, rodzin biednych i zaniedbanych. W nowym rozwiązaniu podejmuje się natomiast m.in. wsparcie seniora, realną pomoc egzystencjalną, pomoc w zagospodarowaniu jego czasu. Dlatego nazywamy te usługi jako nowe, bo do tej pory na wsi takich usług nie realizowano – mówi dyrektor Andżelika Łoś. – Po 3 latach nastąpi weryfikacja jakie, w jakiej formie i zakresie będą potrzebne. Cały czas jesteśmy na etapie poszukiwania form, wypracowujemy rozpoznawanie i planowanie usług dla grup, ale też dla osób indywidualnych. Badamy zupełnie nowe w polskiej rzeczywistości obszary potrzeb, problemy i sposoby ich rozwiązywania. Brakuje specjalistów. Uczymy się wspólnie: oni realizatorzy i my, ich kierownicy. Testujemy nowe zawody: organizator społeczności lokalnych, organizatorem usług społecznych, organizator pomocy społecznej. Już wiemy, że np. organizator społeczności lokalnej na terenie wiejskim musi być ktoś miejscowy i mieć predyspozycje. Planować rozwój usług indywidualnych powinien też ktoś miejscowy, znający teren, miejscowy potencjał społeczny, lokalne organizacje i środowiskową mentalność.

Z diagnozy wynika, że różnorodne indywidualne usługi dla seniorów w terenie będą stanowiły znaczny zakres naszej pracy – mówi pani dyrektor – mimo trudności wynikających z rozproszenia podopiecznych w wioskach.

A jak ze środkami transportu w takiej sytuacji? – pytam. – Wioski są przecież rozproszone.

Och! – wzdycha optymistycznie dyrektor. – Mamy tutaj Spółdzielnię Usług Społecznych, która dysponuje transportem. Zlecimy i zapłacimy. Zadanie, które podejmujemy, jest wsparte środkami.

Redakcja nasza z zainteresowaniem będzie śledziła przebieg owego nowatorskiego eksperymentu, życząc odważnej dyrektor pełnego sukcesu w przecieraniu nowych ścieżek humanitarności i podnoszenia poziomu poczucia jakości życia samotnych seniorów w małych wioskach.

Dziękujemy, że przeczytałaś/łeś nasz artykuł do końca. Mogą Cię również zainteresować podobne materiały redaktora Andrzeja Wasilewskiego.

Starość… nigdy nie wiadomo jak się potoczy. Wrażenia z wizyty w Domu Pomocy Społecznej

Powiatowy senior. KONIN. KOŁO. Reportaż Andrzeja Wasilewskiego

Samotność, cisza, lęk, emerytura. Felieton Andrzeja Wasilewskiego

Andrzej Wasilewski
Kategorie
Udostępnij