Po co chodzić na pogrzeby?

Po co chodzić na pogrzeby?

Seniorom tak postawione pytanie wyda się co najmniej dziwne i może nawet niewarte refleksji, bo kto, jak kto, ale właśnie osoby „w słusznym wieku” nie tylko uważnie czytają nekrologi, ale najliczniej biorą udział w pogrzebach i nawiedzają „ogrody zmarłych”, pielęgnują groby.

Jednak, gdy uważniej przyjrzymy się niezliczonym rzeszom ludzi stających nad grobami w uroczystość Wszystkich Świętych (1 listopada) czy w Dniu Zadusznym (2 listopada), albo gdy spojrzymy na zachowanie uczestników pogrzebów – można nabrać poważnych wątpliwości, czy aby na pewno współczesny człowiek wie, o co chodzi. Bo wiedzieć powinien! Skoro jednak z dziećmi na pogrzeby i cmentarze nie chodzimy, w szkołach nie mówi się o przygotowaniu na własną śmierć ani o towarzyszeniu umierającym, bo temat śmierci stanowi mimo wszystko tabu – skąd mają wiedzieć? Zatem w dobrze pojętym „interesie własnym” warto tę wiedzę i ugruntować, i przekazywać.

Pogrzeb – czym jest w swej istocie?
W Encyklopedii Katolickiej KUL czytamy: „Pogrzeb to zespół czynności towarzyszących złożeniu do grobu lub kremacji zwłok ludzkich, do których zobowiązane są osoby prywatne i instytucje społeczne, religijne i państwowe, stosownie do tradycji kulturowych, przekonań religijnych i światopoglądowych oraz przepisów prawnych (t. 15, kol. 983).

Liturgia pogrzebu jest wyrazem troski i szacunku wobec ciała ludzkiego, zbawienia duszy ludzkiej, umacnia nadzieję żyjących i wyznaje wiarę w powszechne zmartwychwstanie ciała. Dla żyjących jest wezwaniem do wyznania wiary w paschalny charakter śmierci (KKK 1683), a „przez to budzi nadzieję, pomaga przeżyć śmierć osoby bliskiej jako czasowe rozłączenie, zachować pogodę ducha i broni przed rozpaczą” (Encyklopedia, t. 15, kol. 993).

I jeszcze słowo o kremacji zwłok: praktyka ta nie jest zabroniona, o ile nie została wybrana z pobudek przeciwnych nauce chrześcijańskiej (Kodeks Prawa Kanonicznego, kan. 1176, par. 3).

Po co chodzić na pogrzeby?
Przyznajmy: dla wielu osób jest to już jedynie rytuał towarzyski, obyczajowy – „tak wypada”, „bo co ludzie powiedzą” – i nic więcej. Można stwierdzić: dobre i tyle, skoro Zachód nawet i takiej poczciwości nie zachował wobec zmarłych.

Zatrzymanie się przy trumnie czy nad grobem zmarłych to szansa dla nas, żywych, byśmy nie przegrali życia, skoro śmierć nikogo nie ominie. Wyrażenie kondolencji rodzinie zmarłego czy pomoc okazana w krytycznych chwilach – to już krok dalej w stronę istoty spotkania z tajemnicą śmierci, lecz zbyt mały, by się nim zadowolić!

Z czym więc do zmarłych? Z kwiatami, zniczami, z nagrobkami – owszem, ale to znów raczej symbole, które zmarłym… nie dają nic! Bardzo się obawiam, że te „rekwizyty” są podczas pogrzebów i nawiedzania grobów… „zamiast”! Bez nich pewnie nie wiedzielibyśmy, co zrobić z rękami, a „nasz nagrobek świadczy o nas”…

Zatem chodzi o modlitwę we wszelkich jej odmianach: Msze św. z udziałem żałobników w Komunii św., zarówno w dniu pogrzebu, jak i w okresie późniejszym (rocznice); wszelkie nabożeństwa i dar odpustów w intencji zmarłych; czyny miłosierdzia podejmowane z myślą o zmarłych.

ks. Aleksander Radecki
Przypomnienie cyklu publikowanego w „Czerwonym Portfeliku Senior” w 2012 roku
fot. Pixabay

Starszy artykuł

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany