Dr Jadwiga Kwiek – stawiajmy na własną mądrość

Dr Jadwiga Kwiek – stawiajmy na własną mądrość

Dr Jadwiga Kwiek gości co miesiąc na naszych łamach jako autorka cyklu ABC Psychologii. Dziś, w rozmowie z Lindą Matus, opowiada m.in. o zmianach w postrzeganiu pomocy psychologicznej i o swojej pracy naukowej.

Psychologia kiedyś i dziś

Linda Matus: Może się Pani pochwalić bardzo długą i bogatą karierą w branży psychologicznej (naukową, jako nauczyciel akademicki, autor itp.). Jak postrzegana była psychologia i jej rola przez zwykłych zjadaczy chleba na początku Pani drogi, a jak jest widziana dzisiaj? Czy i co się zmieniło na korzyść lub na niekorzyść?
Jadwiga Kwiek: Studia psychologiczne skończyłam blisko 50 lat temu. W tamtych realiach była to w Polsce psychologia dość specyficzna. Obowiązywała doktryna, że człowiek jest zdeterminowany stosunkami produkcji, walką klas etc… Silną stroną ówczesnej psychologii, uprawianej w kraju, była jej część neurobiologiczna. Psycholodzy radzieccy rzeczywiście wiedli światowy prym w tym zakresie.
Ale powoli zaczęły się przebijać elementy psychoanalizy, psychologii społecznej.
Dogmatem ówczesnej światowej psychologii było przekonanie, że rozwijamy się do około 24 roku życia, a potem to już jest tylko jazda z górki. Był to błędny dogmat. Dziś wiemy, że rozwój jest możliwy w pełnym cyklu naszego życia. Różny na różnych etapach. Jest to niezwykle ważna wiadomość dla seniorów.
Inna poważna różnica polega na tym, że jeszcze do drugiej połowy XX wieku koncentrowano się bardziej na „naprawianiu” tego, co w człowieku „zepsute”, podczas gdy dzisiaj kładzie się nacisk na wykorzystywanie ludzkiego potencjału na każdym etapie życia. Jest to tak zwana psychologia pozytywna.
Kiedy rozpoczynałam studia i jeszcze długo później, obraz psychologii był zafałszowany, a stosunek do niej mocno nieufny. Z jednej strony był to obraz kształtowany przez literaturę i film „psychologiczny”, nacechowany romantyczną egzaltacją. Z drugiej traktowano psychologię jak rodzaj wiedzy tajemnej, a psychologów jak szamanów. Niektórym bardzo taka pozycja odpowiadała. Generalnie mylono albo utożsamiano psychologię z psychiatrią. Wizyta u psychologa traktowana była jak rodzaj stygmatu. Jako przyznanie się do bycia „nienormalnym”.
Dzisiaj sytuacja jest radykalnie inna. Co nie znaczy, że nie czyhają inne pułapki. Jedną z nich jest lansowanie przekonania, że psychologia ma recepty na całe zło tego świata. Nie ma. Nie uciekniemy od cierpienia. Możemy jedynie nauczyć się przeżywać je w sposób konstruktywny. I w tym może psycholog pomóc.
Prawdziwą plagą jest certyfikomania. Młodzi psycholodzy, zamiast pracować nad sobą, bo w psychologii najważniejszym narzędziem jest sam psycholog, zaliczają niezliczone ilości kursów przygotowujących do stosowania różnego rodzaju technik i metod. Tak, jakby można było podzielić psychikę człowieka. I traktować pracę psychologa na wzór specjalistów od prawej ręki i lewej nogi.
Byłam diagnostą, doradcą metodycznym w szkolnictwie specjalnym, psychologiem w zakładzie pracy chronionej, biegłym sądowym, psychoterapeutą. Przez całe swoje zawodowe życie starałam się łączyć pracę naukową, dydaktyczną z praktyką psychologiczną. Tej ostatniej uczyłam się między innymi od Jacka Santorskiego i Wojciecha Eichelbergera.
Wykładałam na UAM w Poznaniu, głównie psychologię i etykę mediów. Prowadziłam zajęcia z metodyki nauczania, komunikacji, psychologii wywierania wpływu, autoprezentacji.
W pracy badawczej i naukowej koncentrowałam się na roli narracji w życiu człowieka. Na poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie, jak nasze myślenie i opowiadanie o własnym życiu wpływa na kształt i jakość naszego życia. Zrozumienie tej zależności stanowi wspaniałe narzędzie autokreacji każdego z nas.
Publikowałam. Brałam udział i współorganizowałam liczne konferencje krajowe, międzynarodowe i zagraniczne. Współpracowałam z placówkami naukowymi, edukacyjnymi, kulturalnymi, sądowymi. I z mediami.

Praca z seniorami

L.M.: Jak były początki tej drogi, skąd zainteresowanie, pomysł na pracę z seniorami i na rzecz seniorów?
J.K.: To przyszło w sposób naturalny. Kolejny krok mojej drogi życiowej.
Od 14 roku życia byłam wolontariuszką. Najpierw był to Dom Małego Dziecka, potem Pogotowie Opiekuńcze, hospicjum. Można powiedzieć, że wolontariat mam we krwi, ostatnio jest to wolontariat na rzecz rodzin osób z niepełnosprawnościami.
Toteż było dla mnie rzeczą naturalną ofiarowanie pomocy przy zakładaniu UTW w moim nowym miejscu zamieszkania.
Stanęłam na czele Grupy Inicjatywnej, potem Grupy Założycielskiej. Zostałam wybrana prezesem Stowarzyszenia UTW. Ponieważ nadal byłam czynna zawodowo, po stworzeniu solidnych podstaw i ram organizacyjnych i metodologicznych, mogłam spokojnie zostawić zarządzanie UTW pełnoetatowym emerytom.
Na rodzimym UTW prowadziłam i nadal prowadzę wykłady oraz konwersatoria: Spotkania z psychologią. Spotkania w cyklach: Kim jest człowiek?, Jak żyć, żeby nie zwariować?, Pokochać siebie, pokochać świat, Czemu w życiu mi nie wyszło i jak mogę to naprawić?, Nie taki stres straszny, jak go malują.
W trakcie zajęć ze słuchaczami UTW doszłam do przekonania, że potrzebują oni czegoś w rodzaju popularnonaukowego „podręcznika” do psychologii, zawierającego przykłady z życia ilustrujące poszczególne zagadnienia. Krótkie, konkretne wskazówki pomocne w samodzielnym rozwiązywaniu osobistych problemów psychologicznych. Napisanego przystępnym językiem, w formie dialogu z czytelnikiem, skoncentrowanego nie na rozdrapywaniu ran, ale na myśleniu pozytywnym. Napisałam i wydałam książkę …jak żyć, jak? PRZEPIS na CZŁOWIEKA. Książka cieszy się dużym zainteresowaniem.
Opracowałam również zestaw ćwiczeń, jeszcze nie są wydane, na warsztaty profilaktyki zdrowia psychicznego w oparciu o tę książkę. Prezentowałam ją, między innymi na Konferencji Gerontologicznej w Łodzi, w Polskim Związku Geriatrycznym w Poznaniu, na licznych spotkaniach UTW. Korzystają z niej również studenci studiów dziennych.
A że sama jestem w wieku senioralnym, to tym bardziej jestem zainteresowana tą problematyką.

L.M.: Książka nosi tytuł …jak żyć, jak? PRZEPIS na CZŁOWIEKA, który sugeruje, że istnieją gotowe recepty.
J.K.: Tytuł, przynajmniej w moim zamiarze, jest nieco ironiczny. Stąd słowo „przepis” zamiast „poradnik”. Ironia sygnalizuje potrzebę zdrowego dystansu do wszelkich poradników. A jednocześnie przypomina, że, jak w przepisach kulinarnych, ważne jest zachowanie pewnych reguł. Konsekwentnie trzymam się metafory gotowania. Przypominam, że bigosu nie zaczynamy gotować od wlania wina do garnka. Ponieważ przy całej różnorodności i niepowtarzalności rządzą nami pewne wspólne reguły, prawa. Każda gospodyni nieco inaczej przyrządza bigos, ale żadna nie powinna zaczynać od wina.
Nie ma gotowych recept na życie. Książki psychologiczne są rodzajem przewodnika w terenie, który każdy musi przejść na własnych nogach. Mogą podpowiedzieć, jak się ubrać w tropikach, a jak na Alasce. Gdzie jest niebezpieczne przejście górskie. Ale szczegóły każdy musi dopasować sobie sam. Nie ma gotowców, bo nie ma identycznych splotów sytuacji, osobowości i możliwości. Kłania się „nieszczęsny dar wolności”.

L.M.: Na rynku pojawia się nie tylko wiele publikacji książkowych, ale także czasopism poświęconych psychologii. Zaangażowanie psychologów w popularyzację wiedzy jest dziś koniecznością czy wciąż jeszcze wyrazem zaangażowania?
J.K.: To bardzo delikatna kwestia. Motywy mogą być różne. Żyjemy w świecie, w którym niemal wszystko traktowane jest jak towar na rynku towarów i usług. Trzeba nauczyć się odróżniać oryginał od podróbki. Wiedza psychologiczna może być wykorzystana zarówno w celach szlachetnych, jak i nikczemnych. Jedno jest pewne. Z powodu coraz większej złożoności i tempa życia wiedza psychologiczna, podawana w trybie narracyjnym, metodą warsztatową stanie się niezbędnym wyposażeniem każdego człowieka. Chodzi o wiedzę pozwalającą rozpoznać, nazwać emocje i radzić sobie z nimi w sposób konstruktywny. Wiedzę, kompetencje niezbędne do twórczego rozwiązywania konfliktów, pokonywania kryzysów, radzenia sobie z cierpieniem, korzystania z własnych możliwości.

Konflikt międzypokoleniowy

L.M.: Jedni twierdzą, że mamy do czynienia z konfliktem międzypokoleniowym poważniejszym niż zwykle, inne głosy mówią, że młodzi i starzy nie mają dziś przestrzeni na konflikt między generacjami. Prawda pewnie leży gdzieś pośrodku. Czy coś Panią zaskakuje w dzisiejszym konflikcie międzypokoleniowym? Jak Pani to postrzega? Co Panią zaskakuje w młodszych pokoleniach, a co niepokoi?
J.K.: Mimo że jestem zaawansowaną seniorką, to nadal jestem dzieckiem dla swojej mamy. Sama jestem mamą i babcią dorosłego wnuka. Blisko 50 lat uczę młodych ludzi. Oni są coraz młodsi, a ja coraz starsza. I mogę powiedzieć, z ręką na sercu, że to, co nazywamy konfliktem międzypokoleniowym, jest bardziej pochodną stosunku do inności, otwartości na nowe doświadczenia, gotowości do uczenia się, negocjowania interesów niż wynikiem różnicy wieku. Nie za bardzo wierzę w konflikt międzypokoleniowy. Dostrzegam problem budowania dobrych relacji międzyludzkich.
Młodszym pokoleniom przede wszystkim współczuję. Bo zgadzam się z Hannah Arendt, która w latach 70. oskarżała Amerykanów o zdradę dzieci przez dorosłych. Polegała ona na rezygnacji z roli autorytetu i pozostawieniu samotnego dziecka na pastwę okrucieństwa grupy rówieśników. Dzisiaj doszło do tego pozostawienie dzieci sam na sam ze światem mediów elektronicznych. I to mnie naprawdę niepokoi.

L.M.: Jakie największe wyzwania psychologiczne stoją przed dzisiejszymi seniora w Pani ocenie? Jakich wyzwań spodziewa się Pani w perspektywie 20 lat, czyli mniej więcej kolejnego pokolenia seniorów?
J.K.: Największym wyzwaniem dla wszystkich seniorów, w moim najgłębszym przekonaniu, jest podjęcie świadomej i odpowiedzialnej decyzji o byciu autorem, reżyserem i twórczym aktorem własnego życia. Nie grać w nieswoim przedstawieniu, w nieswojej sztuce reżyserowanej przez innych.
Wyzwania, jakie stoją przed konkretnymi pokoleniami seniorów, są i będą, jak sądzę, pochodną ich doświadczeń życiowych.
Moje pokolenie wychowało się w powojennej biedzie, wiecznej reglamentacji dóbr w realnym socjalizmie. Przymusie bycia wielozadaniowym kombajnem do wszystkiego. Bez paszportów za żelazną kurtyną. Toteż trudno się dziwić, że dzisiejsi seniorzy najbardziej interesują się turystyką, własnym zdrowiem. Że chcą się bawić. Że, w porównaniu z krajami Zachodu, stosunkowo mało interesują się wolontariatem. Że próbują nadrobić to, czego zabrakło im w młodości.
Sądzę, że pokolenia naszych dzieci i wnuków staną, w wieku senioralnym, przed wyzwaniem uczenia się współuczestnictwa, kooperacji. Bo podczas gdy realny socjalizm uczył nas wzajemnego pomagania, liczenia na siebie, to świeżo narodzony kapitalizm preferuje współzawodnictwo, konkurencyjność, indywidualizm. Trzeba się będzie uczyć żyć w grupie.

Praktyczny wymiar psychologii

L.M.: Jacy seniorzy sięgają po wiedzę psychologiczną? Jak scharakteryzowałaby ich Pani?
J.K.: Twórczy, otwarci na wiedzę, zmianę, odważni. Gotowi do podjęcia wysiłku pracy nad sobą. Wzięcia odpowiedzialności za własne życie. Młodzi duchem.

L.M.: Czy pogadanka z psychologii może zmienić życie?
J.K.: Może być impulsem do zmiany życia.

L.M.: Czy może Pani podać przykład człowieka, którego wiedza psychologiczna odmieniła?
J.K.: To zależy, o jakiej wiedzy mówimy. Przydatne będzie przywołanie dwóch trybów opisów rzeczywistości według psychologa amerykańskiego J. Brunera. Trybu paradygmatycznego i narracyjnego. Ten pierwszy to tzw. wiedza akademicka, „książkowa”, regułki, wykresy, zależności. Ona nie ma mocy odmieniania ludzi. Dlatego, że zazwyczaj jedynie ją zapamiętujemy, ale nie przyswajamy. Nie czynimy jej swoją poprzez włączenie do osobistej opowieści o sobie i świecie. Tryb narracyjny to opowieści, mity, bajki, metafory, porównania, w których i którymi żyjemy. Jak sobie o sobie opowiadamy.
Możemy powiedzieć, że zgodnie z prawem Yerkesa-Dodsona – tryb paradygmatyczny mówi o tym, że do odniesienia sukcesu potrzebny jest odpowiedni poziom motywacji. I z tego nic nie wyniknie. Bo nijak nie wpleciemy Yerkesa-Dodsona w opowieść o swoim życiu. Ale możemy opowiedzieć historię młodego Wokulskiego wydostającego się z piwnicy. To znajdzie oddźwięk w naszej osobistej historii, bo nie raz zmagaliśmy się z życiowymi przeciwnościami. A to jest historia ilustrująca praktyczne działanie tego prawa – tryb narracyjny.
Zatem nikogo nie odmieni paradygmatyczny tryb opisu rzeczywistości. Natomiast przyswojenie sobie wiedzy psychologicznej poprzez tryb narracyjny (opowieści i historie, przyp. red.) otwiera możliwość wielkich zmian.
Opisuję taki przykład w swojej książce. Młoda, zdolna, wykształcona, ambitna i energiczna kobieta cierpiała na tak silną nerwicę lękową, że jej życie było praktycznie sparaliżowane. Wszyscy byli bezradni. Wystarczyło stworzenie okazji do poznania jej sytuacji mentalnej polegającej na psychicznym zlaniu się z ojcem zagrożonym śmiertelną chorobą. Był to początek radykalnej zmiany.
Przy czym należy silnie podkreślić, że „wiedza” psychologiczna, żeby była skuteczna, nie może się ograniczyć jedynie do poznania na poziomie werbalnym. Konieczne jest włączenie doświadczenia. Praca metodą warsztatów.

L.M.: Dlaczego spychamy dobrostan psychiczny na dalszy plan, skoro mamy świadomość np. istnienia wielu poważnych objawów psychosomatycznych? Skąd bierze się takie lekceważące podejście do tematu zdrowia psychicznego?
J.K.: Wynika to z różnic pomiędzy wiedzieć a rozumieć. Rozumieć a podjąć wysiłek na rzecz wdrożenia tej wiedzy w życie. Grają tu rolę dokładnie te same mechanizmy, które odpowiadają za nasze złe nawyki w zakresie zdrowia fizycznego. Plus rodzaj polskiego fatalizmu. Niechęć brania odpowiedzialności za własne życie. I powszechny psychologiczny analfabetyzm.

Plany i marzenia

L.M.: Jakie ma Pani plany zawodowe na najbliższą przyszłość?
J.K.: Chciałabym nadal robić to, co robię, tyle że bardziej.
Właśnie wpisuję zaliczenia studentom kierunku dziennego „Animacja osób 50 +”, finansowanego ze środków UE, w ramach rozwiązywania problemów demograficznych. Przyjmuję zaproszenia na wykłady i spotkania autorskie od licznych UTW, bibliotek i klubów seniora.
A „bardziej” oznaczałoby prowadzenie kilkudniowych warsztatów dla seniorów. Na przykład w ramach różnych zbiorowych wyjazdów do sanatoriów. Uważam, że warto, aby sanatoria poszerzyły swoją ofertę o elementy nakierowane na dbałość o zdrowie psychiczne, profilaktykę zdrowia psychicznego, komfort psychiczny. Żeby wyszły poza ludzką cielesność, zaprezentowały podejście holistyczne. Wszak wiemy od dawna, że psychika ma wpływ na ciało. Że powiększa się ilość zachorowań na choroby psychosomatyczne.
Opracowałam zestaw odpowiednich warsztatów. Mam nadzieję, że niebawem zacznę je realizować. To jest mój plan/marzenie do zrealizowania.

L.M.: Wymarzona emerytura. Jak wyglądałaby w Pani przypadku?
J.K.: Uważam, że idealna emerytura to emerytura „szyta na miarę”. Można i warto korzystać z różnego rodzaju poradników, ale ostatecznie należy stawiać na własną mądrość.
Zawsze kierowałam się zasadą mówiącą, że „człowiekowi może od czasu do czasu zabraknąć kromki chleba, ale nie może mu od czasu do czasu zabraknąć kieliszka szampana”.
I właśnie „kieliszkiem szampana” rozpoczęłam swoją formalną emeryturę. A była nim trzymiesięczna wyprawa do Australii i Nowej Zelandii. Wydałam na to odprawę emerytalną i nagrodę jubileuszową. Zaryzykowałam chleb na rzecz szampana. I to była dobra decyzja.
Wszystko zaplanowałam i zorganizowałam sama. Zaprosiłam na tę wyprawę męża. Była to podróż naszego życia. Kiedy przychodzą jesienne szarugi, zimowe smuteczki pamięć odwiedzonych miejsc ogrzewa nasze serca. Oczywiście każdy powinien sam zadecydować, co jest jego „kieliszkiem szampana”. Ważne, żeby był. Choćby w postaci bukieciku stokrotek kupionych bez okazji.
Dużo czytam, słucham muzyki, pozwalam kotom Sokratesowi i Szamanowi rządzić naszym domem. Kocham swój ogród. Podróżuję w miarę możliwości. Spotykam się z tymi ludźmi, z którymi naprawdę chcę przebywać. Staram się żyć chwilą. Doceniać jego wartość i piękno, i być otwartą na to, co życie niesie.
Dla mnie jest to wymarzona emerytura.

 

Dr Jadwiga Kwiek przyjmuje zaproszenia na wykłady i spotkania autorskie od UTW, bibliotek i klubów seniora.

KONTAKT:
dr Jadwiga Kwiek
jkwiek@amu.edu.pl
tel. 61/896 36 17

CATEGORIES
TAGS
Share This

COMMENTS

Wordpress (0)
Disqus ( )